środa, 3 września 2014

O mieszkaniu i egzaminie


Wyprowadzka jest dla mnie pewnym krokiem w dorosłość. Tak właśnie się czuję - jakbym sama o siebie musiała zadbać, jakbym sama w pełni mogła o sobie decydować, jakbym nie musiała patrzeć na nic z zewnątrz. Fakt, że wyprowadzam się ze wsi do miasta tylko mnie utwierdza w przekonaniu o większych możliwościach. Wszędzie blisko. Nie muszę mieć samochodu, bo nie ma autobusu, czy busa - mogę iść pieszo na przystanek, z którego będzie coś jechało i jechać do wyznaczonego przez siebie celu. Poza tym mogę robić co chcę w swoim pokoju - i  mam nadzieję, że tak będzie :)

Egzamin, który zbliża się wielkimi krokami przyprawia mnie o dreszcze. Staram się nie martwić jednak na zapas, mając nadzieję na czas wolny i efektywną pracę. Trochę się obijam, dlatego wciąż moje grafiki nie powstały. Wpływa na mnie fakt, że ta praca strasznie odbija się na stanie moich paznokci - połamane i rozdwojone. Śmiałam się, gdy dziewczyny narzekały... wydawało mi się to takie puste, ale teraz rozumiem, jak ciężko wrócić do normalnego stanu paznokcia. No ale cóż - znajdę złoty środek na to, a co!

W ogóle to marzę o wieczorze spa. Macie pomysły jak zorganizować sobie coś takiego w domu? :) Wyobrażam sobie kąpiele przy świecach, ale cóż, nie mam wanny :D szukam alternatywy.



Jutro wybieram się do miasta studenckiego - na zajęcia i w celu poszukiwania mieszkania. Później jadę na Mszę Św. za Śp. Dziadka (to już rok!). Dzisiaj pracuję nad grafiką i widzę się z P. Kolejny dzień wakacji mija - a ja czekam na rok akademicki.